Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2024

Witajcie w księgarni Hyunam-Dong

  Witajcie w księgarni Hyunam-Dong Hwang Bo-reum   어서 오세요, 휴남동 서점입니다  황보름   Powieść z okładką sugerującą nie wymagające myślowego wysiłku ciepełko. Znaleziona w wakcje na przecenie między kolorowymi kubeczkami i innym badziewiem dla nastoletnich panien. (Empik potrafi książki przecenić w dniu wydania, ale to całkiem inny wątek). Miałbyć wakacyjny relaksik, ale jakoś się przeleżała.   To ciepełko jest bardzo powierzchowne, owszem na tym podstawowym poziomie to jest historia o miłych ludziach przewijających się przez księgarnię. Jak zajrzałam do recencji czytelników to w sumie "za prosta historia i za dużo tak samo brzmiących nazwisk". No bo tak, nie ma w sumie postaci drugoplanowych. Nie ma też gwałtownych pościgów ani zaskakujących zakrętów intrygi. Ale każda mini historia składająca się na opowieść ma znaczenie. Mnie to akurat ujmuje. Irytuje za to romanizacja nazwisk, całkowicie nieintuicyjna dla Polaków, ale to cena globalizacji, kiedyś sami spolszczaliśmy ko...

Zapożyczenia

 Zapożyczenia funkcjonują w każdym języku, są całkiem ciekawym świadectwem historii i ścierania się wpływów kulturowych i gospodarczych. W końcu na myszkę mówimy myszka, a nie manipulator kulotoczny dlatego, że myszka naszym tworem nie jest, ale i tak sobie przetłumaczyliśmy zamiast użyć własnego określenia. Nauczyłam się już mniej więcej jak w koreańskim zniekształcane są słowa zapożyczone z angielskiego, ale nadal trochę szokuje mnie ich liczebność i kontekst. No i to, że południowo koreański nie jest już tym samym językiem co północno koreański, bo te słowa funkcjonują po jednej stronie. Duża część Koreańczyków to chrześcijanie, ale chrześcijańskie święta nie są osadzone w ich tradycji. No i mają własne słowo na Boże Narodzenie 성탄절 , ale go nie używają. Używają zapożyczonego Christmas, wraz z całą frazą Merry Christmas 메리 크리스마스! Kilkadziesiąt lat stacjonowania cudzego wojska, plus zaporowa ilość popkultury zmieniła rzeczywistość. 크리스마스 잘 보내세요! 크리스마스 트리가 있나요?

Luksus 사치

 Każdy miewa chwile, kiedy chciałby żyć w luksusie. No może z wyjątkiem tych, co już swoje życie postrzegają jako luksusowe. W naszych pseudo gazetowych portalach (gdzie podziało się prawdziwe dziennikarstwo) dość regularnie pojawiają się teksty, gdzie granicę luksusu wyznacza się na 10 tysięcy zł miesięcznie na rękę. Co pokazuje, że jeśli gdzieś jeszcze tekst popełnia człowiek, to jest to młodziutki stażysta mieszkający z rodzicami. Jak jesteś młody bez zobowiązań, to 10 tysi to rozpiżenia miesięcznie, to kupa hajsu, nie? Jak jesteś rodzicem, z kredytem, rachunkami za zajęcia dodatkowe, zajęcia wyrównawcze, ubrania, składki i do tego musisz opłacić czynsz i jeszcze jeść - to niekoniecznie jest duża kwota. Oczywiście lepiej ją mieć niż nie, ale to nie jest poziom choćby śladowej beztroski. Dla mnie luksusem było by dostanie w pakiecie kilku rzeczy: Możliwości nie zastanawiania się "ile to kosztuje" przy zakupach, nie kupowania hurtowej ilości czegoś w promocji tylko dlatego, ...

niuanse

 죽음 to śmierć  조금 to troszkę brzmią właściwie tak samo, ortografia i kontekst robi różnicę. oraz wyraz na doczepkę 지금 teraz 지금 조금 죽음 teraz mała śmierć, brzmi jak dobry tytuł na powieść

죽음 to śmierć

 a 죽다 to umierać. O czywiście ani jedno ani drugie słowo nie należy do podstawowego zakresu ( oraz w koreańskim jest na te zdarzenia więcej określeń) , który należy przyswoić ucząc się języka, ale bez nich nasze zrozumienie tekstów szybko okaże się niepełne. W końcu śmierć w literaturze i kulturze jest jednym z kluczowych elementów. Bo w gruncie rzeczy nasze życie jest krótkie, kruche i próbujemy to oswoić, a jeśli do tego jesteśmy agnostykami czy ateistami to nie mamy mentalnie tej poduszki bezpieczeństwa jaką daje wizja raju.(raj to 낙원) Niedawno umarł znajomy. Dla mnie personalnie to nie był jakiś fajny znajomy, bo wobec mnie był niemiłym szowinistą, ale jednak każda śmieć człowieka, który chce żyć, jest smutna (nie każdy chce żyć, ale to już zupełnie inny wątek), oraz sporo osób z mojego otoczenia pamięta go zupełnie inaczej niż ja. I przede wszystkim śmierć kogoś z rówieśniczej banki jest takim dzwoneczkiem ostrzegawczym, że to już czas się kończy.  To już ten czas w życi...

rozdzielne światy

 Stara dupa jestem a wciąż mnie zaskakuje jak mężczyźni nie widzą, nie zdają sobie sprawę z ryzyk na jakie są narażone młode kobiety. I tak przy rozmowie o tym jakie są pomysły na poprawę bezpieczeństwa dziewczyn wracających nocą taksówkami totalnie mnie zaskoczyła refleksja drugiej strony odnośnie, że to Uber wygenerował nowy problem. Owszem Uber i podobne modele obsługi przejazdów nasiliły problem, ale kwestia namolnego/obślizgłego/nieprzewidywalnego taksiarza istniał zawsze. Kobieta wsiadając do taksówki wieczorem, sama, zawsze narażała się na niebezpieczeństwo. Jako młoda laska wolałam wracać komunikacją publiczną, bo taksówka oznaczała dużo większy wydatek nie oferując wcale lepszego bezpieczeństwa.  Teraz wychodząc wieczorami zastanawiam się czy aby na pewno wyglądam na solidną, grubą pięćdziesiątkę. Ostatnio złapałam się na tym, że to taka sprzeczność w myśleniu, z jednej strony chciałabym oczywiście wyglądać ładnie, młodo i kolorowo, z drugiej zbierając psa na spacer m...

한글날

  Ciekawe czy jeszcze jakiś alfabet, poza koreańskim, ma własne święto? 9 października wypada 한글날 w Korei Południowej Wiki mówi, że jest też 15 stycznia 조선글날 w Korei Pn, ale więcej wzmianek nie znalazłam. (nie prawda, znalazłam, ale nie rozumiem koreańskiego w takim stopniu, żeby przeczytać ) Historia naszego stania się piśmiennym narodem wygląda nudno i blado w porównaniu z Koreą. Po prostu dostaliśmy pakiet razem z zakonnikami i religią i łaciną. W sumie alfabet łaciński jest cudzy, ale cudza byłaby też cyrylica. Tymczasem przed wymyśleniem hangula Koreańczycy pisali chińskim pismem. To nie są języki pokrewne, mają inne dźwięki i inną konstrukcję. Król Sejong (powinniśmy to spolszczać, ale spolszczenia koreańskich nazw własnych to zabawny temat), no więc król Sejong w 15w stwierdził, że chińskie znaki są fuj, takie skomplikowane, ludzie życie spędzają ucząc się ich i wymyślił prosty alfabet, żeby każdy wieśniak mógł używać. Rzecz jasna arystokracja powiedziała, że no nie, nie bę...

Szkoła

 Za każdym razem kiedy czytam na temat szkoły, kolejny artykuł jak to w szkole jest źle i mamy złoty pomysł co dalej, to poziom niechęci do ludzkości mi wzrasta. Autorzy nie zastanawiają się, czy sami chcieliby być obiektem stosowania tych złotych pomysłów. Szkoła nie powstała jako fajne miejsce do zapewnienia swoim dzieciom optymalnego rozwoju. Ale też te wszystkie pomysły tylko pogarszają opresyjność tego miejsca. Szkoła powstała najpierw jako sposób Kościoła na odpowiednie uformowanie dzieci co bogatszych spośród wiernych. Potem jako sposób panów na odpowiednie uformowanie dzieci podwładnych, a na koniec jako wizja fabrykantów na wyszkolenie dzieci pracowników do bardziej efektywnej pracy w fabryce. I to co mamy obecnie to spadek po tej ostatniej koncepcji. Jakby jej nie pudrować i nie malować - to nadal tkwimy w formie, której celem jest szkolenie pracowników fabryk, ewentualnie niższych urzędników. Nauczyć czytać, pisać i nie pyskować, oraz problem który pojawił się ostatnio -...

Ostatnie pokolenie

 Jest coś niezwykle ironicznego w protestach organizowanych przez Ostatnie Pokolenie. Młodzi ludzie w nowych ubraniach stojący na zalanej ulicy i nawołujący do ograniczenia konsumpcji, są jak ostateczny dowód, że nie tędy droga. Pokolenie, które nie założy bluzki z plamą czy dziurą, nie umie cerować ani szyć, a ręczniki i kubeczki musi mieć pod kolor ścian. Ludzie, którzy krytykują poliester, ignorując fakt, że poliestrowe ubrania są wielokrotnie trwalsze od bawełnianych a ich produkcja obciąża środowisko podobnie - czyli gdyby kupować poliester i nosić "do zniszczenia" to przemysł ubraniowy śmieciłby znacznie mniej. No i ludzie, którzy sami najwyraźniej mając czas i finanse na "dni wolne" uprzykrzają życie zwykłym wyrobnikom spieszącym się do pracy, a to wcale nie tu jest największy ciężar.  Zakładanie, że wybory konsumenckie wyhamują szalejącą konsumpcję jest ślepą uliczką. Nawet osoby świadome środowiskowych konsekwencji mają swoje konsumenckie słabości. Może nie...

kontekst statystyk

 Pamiętam zamierzchłe czasy, kiedy instalowało się na stronach specjalne wtyczki, które miały pokazywać ruch i nowe wyświetlenia budziły pozytywne emocje (ktoś wszedł, ktoś znalazł, ktoś przeczytał). Zerknęłam w statystyki, które teraz domyślnie są przypięte w blogerze i na widok peaku ruchu czuję niepokój, że jakiś bot się tu przyplątał i być może to jakiś kłopot może być. Ta sama informacja, inny kontekst, inne znaczenie.

Nie wyszczuplałam

 Mam wrażenie, że instagramowo-reklamowe sylwetki tak bardzo ludziom przeorały postrzeganie świata, że zapominają że  a) mamy różne sylwetki w genach  b) nasze sylwetki zmieniają się w efekcie chorób, emocji, wieku i innych mniej lub bardziej fajnych zdarzeń nie mających nic wspólnego zdrowym trybem życia  c) płaski brzuch może świadczyć... o właśnie przebytej chorobie więc jak nie ma się pewności, to lepiej nie komentować. Inspirowane prawdziwymi zdarzeniami. Nie, nie schudłam, nie ćwiczyłam, nie zaczęłam się jakoś magicznie odżywiać, tylko po prostu wycięto mi kawałek układu pokarmowego. Niewielki, ale jak widać wystarczający, żeby brzuch był bardziej "płaski". Ja nawet rozumiem, że komentowanie tego miało źródła w czystej życzliwości, ale naprawdę - to nie jest coś co jakoś bardzo dużo entuzjazmu we mnie wywołuje. Mam za sobą kilka operacji w obrębie powłok brzusznych (jak to się ładnie nazywa). W sumie to po każdej z nich byłam "zgrabniejsza", jedyne co to mówił...

저 나이를 먹었어요

 Zjadam swój wiek... zajebiście mi się podoba ten idiom Jakiś czas temu, kiedy siedziałam w kawiarni, wpadła mi do ucha losowa część konwersacji obok. "Nie chciałabym wyglądać młodo, chciałabym wyglądać na niezmęczoną"  Obok siedziały dwie zwyczajne panie w podobnym wieku jak ja. Zupełnie nie wiem jaki był kontekst rozmowy. Ale to zdanie we mnie utkwiło. Pomyślałam sobie, jak wiele sprzeczności ono wyjaśnia. Kiedy patrzę w lustro, wcale nie chcę wyglądać jak dwudziestolatka. Kiedy wyglądasz młodo, z automatu stajesz się ofiarą wszelkiej maści agresji werbalnej a czasem i fizycznej niewyżytych samczyków. Słyszysz uwagi, których wcale słyszeć nie chcesz. A kiedy starzejesz się, a nadal wyglądasz młodo, to ten samczy prymitywizm staje się nawet bardziej fuj w odbiorze. Kiedy wreszcie następuje moment, kiedy już nie wyglądasz na przestraszoną dwudziestkę i łatwą ofiarę - przyjmujesz to z ulgą. (Nawiasem mówiąc to nie jest tylko polski problem, najgorzej było w Francji, a jedyny z...

rozkład praw człowieka

 W obu konfliktach widocznych w mediach agresor celowo ostrzeliwuje i niszczy szpitale. I to nie "jakieś" szpitale, ale położnicze i dziecięce. Właśnie patrzymy na rozkład wszelkich praw humanitarnych jakie budowano przez lata. I serio, nie wiem jak kraje europejskie mają potępiać Rosję, skoro nie potępiają Izraela. To właśnie Europa, twierdząca, że jest kolebką humanitaryzmu, doprowadziła do zgnicia tej idei przez własną hipokryzję. I to mnie najbardziej w tych konfliktach przeraża. Zawsze było niedobrze być dzieckiem, lub kobietą w czasie wojny, ale paradoksalnie - teraz będzie wręcz gorzej niż to co widzieli nasi dziadkowie w trakcie WWII. I to wszystko w imię interesów elit politycznych.

Uczyć się rzeczy bez sensu

 W dzisiejszym świecie następuje dezawuacja wiedzy (mamo, ale kto używa takich słów, tylko starzy ludzie!). No więc następuje dezawuacja wiedzy, a wręcz powstają analizy znaczenia umiejętności oduczania się, zapominania, zrobienia miejsca na nowe umiejętności, pozbycie się nieaktualnych. (Kto by pomyślał, że stare studenckie zakuć, zaliczyć, zapomnieć znajdzie kiedyś umocowanie naukowe.) Niepotrzebne są nam skomplikowane słowa (co nieustannie udowadniają mi dzieci, zdaniem których mam nadmiar słów w słowniku). Wiele rzeczy, których się nauczyliśmy jest już nieaktualne.  Jednocześnie starszym generacją (witamy boomerów) zarzuca się , że są za mało zdolne do nauki nowych rzeczy. (Bo nie nauczyli się zapominać?) Nie wydaje mi się, żeby z wiekiem ubywało elastyczności i możliwości uczenia się. Przynajmniej, mnie osobiście nie ubywa. Co nie znaczy, że nie widzę problemu w swoich relacjach z wiedzą. Najbardziej oczywistym problemem jest czas. Mając lat naście poświęcałam na naukę ki...

AI

 Kiedy pojawił się chat gpt poświęciłam temu kilkanaście minut i pomyślałam, że to fajna zabawka. Generatory tekstu wciąż są strasznie naiwne w tym co generują, i średnio oczytany człowiek jest w stanie się zorientować, że ma do czynienia z tekstem stworzonym przez sztuczną "inteligencję". Inteligencja to strasznie ambitne słowo algorytmy tworzące teksty na podstawie popularności wystąpienia określonych zbitek słów. Ale Od pojawienia się chatu gpt minęło trochę czasu i pojawiły się generatory obrazu, dźwięku i wideo. A dodatkowo pojawiły się też posty w rodzaju "Jak okiełznać bestię AI" na semi profesjonalnym portalu socjal mediowym i reklamy "zarobili miliony dzięki AI, zdradzamy tajemnicę" na stronach dla tak zwanych "zwykłych" ludzi. I po tym wszystkim mam poczucie, że za mało mówimy o tym, czym AI jest - zwykłym algorytmem. Nie wynajdzie radu, ale może powiedzieć czy na Twoim zdjęciu nie widać oznak raka - bo jest w stanie przeanalizować zbio...

Dieta

 Mam wrażenie, że ilekroć wejdę na social media atakują mnie dietetyczne przepisy. Pewnie dlatego, że inne "atakujące" rzeczy uważam, za bardziej sensowne i przez to nie rzucają mi się w oczy, a wręcz daję się wciągać w ten spacer po wirtualnym, hmm, bagnie? Z tymi dietami to jest trochę zabawnie, bo wiele z przepisów jest albo nie logiczna (i nie mają prawa być jadalne w takim czysto ludzkim sensie, jak np kawa z olejem, łeeee) albo, nooo, wysokokaloryczna, taka bardzo, bardzo.... bardzo pokazująca, że autorzy i autorki nie mają pojęcia o tym, jakie wartości kaloryczne mają np orzechy i daktyle, szalenie popularne w dietetycznych przepisach. Dziś np insta poleca kakao z zmiksowanych nerkowców. Już mi gdzieś wcięło ten post, więc będzie z pamięci: autorka jest dumna z kilku tygodni bez używania cukru i słodzików (no w sumie fajnie, ludzie tak żyli przez tysiące lat, no może z dokładnością do dość powszechnego używania słodzika zwanego miodem, który wyżerali wszędzie na kuli z...

Kurwa, kurwa, kurwa, Linn Strømsborg

 Na stronach niektórych online'wych sprzedawców tytuł jest wykropkowany. Nie ładnie przeklinać. Kobiety nie przeklinają, nie denerwują się, nie podnoszą głosu, po prostu ogarniają. A przynajmniej taki jest ogólny przekaz jak poprawnie być kobietą w naszym kręgu kulturowym. Gdzieś wyczytałam (nie pamiętam gdzie i szukać mi się nie chce bo to nie takie istotne), że autorka była zdziwiona popularnością tej powieści w Polsce. Ależ to przecież jest historia klasycznej matki Polski, powielana w milionach żyć u nas lokalnie. Tylko przeklinać nie wypada. Bohaterce też zresztą nie wypada. Jesteś kobietą to ogarniasz. Swoje i cudze. Pilnujesz. Organizujesz. Sprawdzasz. Jesteś odpowiedzialna. Jesteś wkurzona, ze musisz pilnować, ale jesteś odpowiedzialna więc pilnujesz. Odkładasz na bok swoje rzeczy. Wkurw Ci rośnie, bo mało że pilnujesz dzieci (na to się pisałaś) to pilnujesz też dorosłych. Nie tylko w rodzinie. Zawodowo też często bywasz notesem, kalendarzem i książką telefoniczną z faktu b...

Pies

 Śniło mi się, że podróżując po Australii spotkałam psa, który mówił 57 językami, ale nie rozmawiał z ludźmi, bo nie warto. Do mnie odezwał się tylko dlatego, że próbowałam odebrać mu mój portfel, który właśnie próbował zeżreć. Pies miał mordkę identyczną z naszym najnowszym nabytkiem. Teraz patrzę na tego naszego podejrzliwie.  Procesy w mózgu to dziwna sprawa.

Dzietność vs emerytura

  Zastanawiam się, czy temat narzekania na dzieciorobów jest równie stary jak ludzkość? Czy tylko tak stary jak koncepcja, że jednostka jest ważniejsza od społeczeństwa?  Jednostka się sama nie wyżywi, wbrew bredniom liberałów. Niezależnie jak bardzo innych nie lubimy to i tak jesteśmy stadni jako gatunek. Za każdym razem kiedy widzę krytykę finansowego wsparcia rodziców/dzietności w kontekście narzekania, że mi zabierają to, co by było na emeryturę to zastanawiam się czemu nie uczy się w szkole podstawowej jak jest skonstruowany system emerytalny? Nikt nic nie odkłada. Ani w ZUS (to w ogóle fikcja literacka) Ani  banku/funduszach i innych cudach. To wszystko tylko zapisy, nie stosik złotych monet. (Stosika złotych monet i tak się nie da zjeść) Wartość zapisów zależy od stanu gospodarki i liczby ludzi aktywnych zawodowo w danym momencie. A jednak ludzie nie widzą związku między dzietnością a emeryturą. W pewnym sensie podziwiam tę ślepotę. Ludzka zdolność ignorowania fakt...

Szkoła

 Zastanawiam się czy innym rodzicom szkoła generuje tyle frustracji co mi? Nienawidzę szkoły bardziej teraz, niż w czasach gdy byłam dzieckiem. (A moje szkolne lata nie były łatwe) Wku* mnie szkoła, irytuje dyrekcja, drażnią inni rodzice. I frustruje poczucie, że nie dość, że nic nie mogę zmienić (bo próby są równie skuteczne jak walenie głową w ścianę), to jeszcze w swoim poczuciu co należy zmienić jestem bardzo daleko od reszty rodziców. Bo teraz to mamy radość i wiwaty jak nowa minister edukacji zapowiedziała redukcję podstawy programowej, zmiany w liście lektur na rzecz łatwej i przyjemnej współczesności oraz koniec z pracami domowymi. Powiedziałabym z czym się na głowę zamieniła nowa minister, ale to brzydko tak mówić. Zresztą pani minister wie co robi, toć to zgodnie z zasadą "chleba i igrzysk" dla gawiedzi, niech się gawiedź cieszy. Nie bądź jak gawiedź, bądź jak pani minister - z dużą pensją i umiejętnością sterowania innymi. Mogę się założyć, że jej dzieci nie chodzą...

Energetyka poproszę!

 Z początkiem roku wszedł w życie zapis o zakazie sprzedaży energetyków osobom niepełnoletnim. Mam wrażenie, że wszedł w życie głównie pod naciskiem nauczycieli mających nastoletnich uczniów, których to nauczycieli energetyki kluły w oczy i dawały im poczucie braku kontroli. Bo przecież dorzucanie zajęć i prac domowych tak, żeby dziecko nie miało czasu na życie, jest ok. Ratowanie się kofeiną przez dziecko ok nie jest. "Bo oni grają po nocach i potem chodzą niewyspani"   Przysypiająca pani nauczycielka z kawusią na biurku jest spoko, ale ty smrodzie znaj swoje miejsce w szeregu. Jak bardzo coś z nami dorosłymi jest nie w porządku? Może paniom nauczycielkom by tak kawy zakazać?I niech chodzą wcześnie spać a nie ziewają na lekcjach. Tak na marginesie, stara jestem, więc pamiętam wprowadzanie zakazu sprzedaży piwa i zakaz sprzedaży papierosów. Czy dzięki temu młodzież przestała pić i palić?  Pali mniej, bo bardziej trendy się zrobiło wapowanie. I pije mniej, bo bardziej...