W obu konfliktach widocznych w mediach agresor celowo ostrzeliwuje i niszczy szpitale. I to nie "jakieś" szpitale, ale położnicze i dziecięce. Właśnie patrzymy na rozkład wszelkich praw humanitarnych jakie budowano przez lata. I serio, nie wiem jak kraje europejskie mają potępiać Rosję, skoro nie potępiają Izraela. To właśnie Europa, twierdząca, że jest kolebką humanitaryzmu, doprowadziła do zgnicia tej idei przez własną hipokryzję. I to mnie najbardziej w tych konfliktach przeraża. Zawsze było niedobrze być dzieckiem, lub kobietą w czasie wojny, ale paradoksalnie - teraz będzie wręcz gorzej niż to co widzieli nasi dziadkowie w trakcie WWII. I to wszystko w imię interesów elit politycznych.
Od 6 miesięcy tkwię w domu, wychodząc jedynie do lekarza. Kiedy następują te trzy do czterech dni w miesiącu, kiedy młodszy jest zdrowy, to chory jest starszy. Dobrze, że w Polsce broń palna nie jest dostępna, bo około godziny 16 mój poziom agresji względem świata pozwalał by na strzelanie z okna do dowolnych celów ruchomych. Ale ja nie o tym. Do niedawna sytuacja, w której oba maluchy zostawały się w domu, oznaczała całkowitą katastrofę. A teraz wolę jak są obaj, jak już mają chorować - to razem. Zajmują się sobą, ganiają dookoła pokoju, dzięki czemu o 12 młodszy pada na długą drzemkę, a wieczorem starszy zasypia w locie. Nie nudzą się. Dwójka dzieci potrafi się bawić jednym klockiem. Jak młodszy dla bezpieczeństwa jest włożony do łóżeczka, to starszy przed łóżeczkiem odstawia cyrk i teatr w jednym, a młodszy klaszcze jak przystało na wytresowaną publiczność. Jak młodszy pełźnie do schodów, starszy wrzeszczy tak, że nie przeoczyłabym, nawet jakbym była głucha (a zapewn...
Komentarze
Prześlij komentarz