Po przeprowadzce do nowego domu wymyśliłam sobie, że skoro już mamy przestrzeń życiową, to trzeba ją w jakiś słodko-kiczowato-domowy sposób przyozdobić. Wcześniej oglądałam dywany w kształcie szydełkowej serwetki i pomysł mi się bardzo spodobał. A najbardziej to, że przecież żadna filozofia zrobić taki dywan samemu. Tak więc nabyłam szydełko nr10 i włóczkę Himalaya Sultan w kolorach rozmaitych od czarnego po pomarańczowy. Włóczka jest specyficzna. Plastikowa bym powiedziała. No ale właśnie takiej mi było trzeba. Trochę pracy i dywanik się pojawił. Nawet bardzo udany muszę powiedzieć. O taki właśnie efekt mi chodziło. Dywanik do ułożenia między kanapą a starym zegarem. Perfekt. A potem pojawił się Hekuś dyskretnie i cichutko Zgonienie niewiele dało, bo miejsce na dywaniku postanowiły pospiesznie wkorzystać inne stworzenia. Świat nie jest idealny. Dywanik po kilku dniach ciągłej walki, kto będzie na nim spał, wyglądał raczej szmatowato. A po kilku tygodniach i kil...