Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą książka

Nie mówię żegnaj

 Książka, która przetasowała moją listę ulubionych autorów i książek.  Rok temu zabrałam ją na sylwestrowy wyjazd. Sylwestrową noc spędziłam czytając, przeczytałam te kilkaset stron praktycznie na raz. A opowieść tkwi we mnie do dziś. Przeczytałam kila tysięcy książek, pamiętam - może kilka. Zdaniem autorki to książka o miłości. Pod pewnym kątem tak, o miłości, o przyjaźni, o lojalności. Brzmi jak coś co spokojnie można przeczytać na zakończenie jednego roku i rozpoczęcie kolejnego. To też książka o ludobójstwie, mrocznych konsekwencjach międzynarodowej polityki i wielopokoleniowej traumie. Wszystko zależy od perspektywy. A perspektywa Han Kang jest głęboko zatopiona w trudnej historii, ona sama urodziła się w Gwangju, co samo w sobie trochę wyjaśnia. Zresztą może to, że odbieram ileś warstw tej opowieści wynika też z mojej wiedzy na temat historii i psychologii. Tylko, że akurat tą książkę nabyłam całkiem poza tym kontekstem. Kupiłam, bo znalazła się na liście, którą pewna mł...

흰: Biała elegia

 흰: 한강이 그린 순수와 고통의 경계한강 작가의 소설 은 그 어떤 소설보다도 깊고 사유적인 작품으로 평가받고 있습니다.  White: Boundary Of Innocence And Pain by Han Kang The novel by Han Kang is considered to be a deeper and more thoughtful work than any other novel.   Z kategorii słowa niepotrzebne: (Powinnam sobie fiszki zrobić) 소감 - wrażenie, opinia  순수-czystość, niewinność  고통 ból  경계 granica (w sensie metafizycznym a nie płota)  작가 autor  소설 powieść Akurat nie uważam, żeby to 'Biała elegia' była powieścią głębszą od innych. Na pewno nie jest moją ulubioną powieścią tej autorki, i właściwie to chciałam napisać o tej ulubionej, ale moment, w którym uświadomiłam sobie, że Han Kang opisuje Warszawę był zaskakujący. Opis jest oczywisty dla Warszawiaków wychowanych na historiach o tym, że miasto podniosło się z nicości, ale kompletnie nieoczywisty dla reszty. Szukałam informacji o pobycie Han Kang w Warszawie i na ile jest odczytywalne to co napisała - ciekawe, że na anglojęzycznych stronach t...

Witajcie w księgarni Hyunam-Dong

  Witajcie w księgarni Hyunam-Dong Hwang Bo-reum   어서 오세요, 휴남동 서점입니다  황보름   Powieść z okładką sugerującą nie wymagające myślowego wysiłku ciepełko. Znaleziona w wakcje na przecenie między kolorowymi kubeczkami i innym badziewiem dla nastoletnich panien. (Empik potrafi książki przecenić w dniu wydania, ale to całkiem inny wątek). Miałbyć wakacyjny relaksik, ale jakoś się przeleżała.   To ciepełko jest bardzo powierzchowne, owszem na tym podstawowym poziomie to jest historia o miłych ludziach przewijających się przez księgarnię. Jak zajrzałam do recencji czytelników to w sumie "za prosta historia i za dużo tak samo brzmiących nazwisk". No bo tak, nie ma w sumie postaci drugoplanowych. Nie ma też gwałtownych pościgów ani zaskakujących zakrętów intrygi. Ale każda mini historia składająca się na opowieść ma znaczenie. Mnie to akurat ujmuje. Irytuje za to romanizacja nazwisk, całkowicie nieintuicyjna dla Polaków, ale to cena globalizacji, kiedyś sami spolszczaliśmy ko...

Kurwa, kurwa, kurwa, Linn Strømsborg

 Na stronach niektórych online'wych sprzedawców tytuł jest wykropkowany. Nie ładnie przeklinać. Kobiety nie przeklinają, nie denerwują się, nie podnoszą głosu, po prostu ogarniają. A przynajmniej taki jest ogólny przekaz jak poprawnie być kobietą w naszym kręgu kulturowym. Gdzieś wyczytałam (nie pamiętam gdzie i szukać mi się nie chce bo to nie takie istotne), że autorka była zdziwiona popularnością tej powieści w Polsce. Ależ to przecież jest historia klasycznej matki Polski, powielana w milionach żyć u nas lokalnie. Tylko przeklinać nie wypada. Bohaterce też zresztą nie wypada. Jesteś kobietą to ogarniasz. Swoje i cudze. Pilnujesz. Organizujesz. Sprawdzasz. Jesteś odpowiedzialna. Jesteś wkurzona, ze musisz pilnować, ale jesteś odpowiedzialna więc pilnujesz. Odkładasz na bok swoje rzeczy. Wkurw Ci rośnie, bo mało że pilnujesz dzieci (na to się pisałaś) to pilnujesz też dorosłych. Nie tylko w rodzinie. Zawodowo też często bywasz notesem, kalendarzem i książką telefoniczną z faktu b...

Sienkiewicz to jednak wielkim pisarzem był (kto by się tego spodziewał)

 Nigdy nie przeczytałam Trylogii. Poległam na początkach początku "Ogniem i mieczem". Co może nie byłoby dziwne, gdyby nie to, że przeczytałam wszystkie inne lektury szkolne. Tak, "Nad Niemnem" też, oraz "Chłopów". Zmęczyłam nawet, z bólem ale jednak, "Pana Tadeusza" i "Dziady" (beznadziejne i przestarzałe twory, do czytania tylko jako przykład przerostu formy nad treścią).  Ale Trylogii nie zdzierżyłam. Teraz dziecko poległo na "W pustyni i w puszczy". Niepedagogicznie byłoby jednak w tym momencie przyznać, że może z tym Sienkiewiczem jest coś nie teges. A poza tym coś mi kołatało, że to dzieło Sienkiewicza przeczytałam w jakimś wczesnym dzieciństwie i jakoś bezboleśnie zupełnie. Zaczęliśmy czytać razem.  Dziecko poległo, bo tak naprawdę poległ program szkolny, aby tą powieść miało sens czytać, trzeba by zrobić najpierw kilka lekcji dotyczących kontekstu historycznego, kulturowego i językowego. Ja tego nie potrzebowałam, bo j...

Książki, których nie dokończę, ale i tak uważam, że są ważne

  Mów o mnie ono. Dlaczego współczesne dzieci szukają swojej płci - Joanna Skolińska, Katarzyna Skrzydłowska Testoćpun - Paul B. Preciado   Nie dokończę, bo wiele wątków znam z innych źródeł, hmm, znaczy z social mediów, zwłaszcza jeśli chodzi o "Mów o mnie ono", poświęciłam na ten temat już dłużą chwilę i poświęcę więcej, bardziej interesuje mnie jednak perspektywa jaką sami zainteresowani prezentują na swój temat publicznie. Testoćpuna nie dokończę, bo bardzo nie odpowiada mi forma. Połączenie dziennika z pseudonarkotycznym bełkotem miał zapewne podkreślać wątki farmakologiczne, ale czyni całość ciężkostrawną. Chociaż to pewnie kwestia osobnicza, bo np jedna z recenzji mówi, że wystarczy przeczytać przedmowę Natali Sielewicz żeby zrozumieć książkę - ja uważam, że ta przedmowa jest dowodem na to, że przedmowy powinny być zakazane. To takie podczepienie się pchły pod psa i mówienie "to idziemy", udawanie że ma się ten sam styl co autor i coś więcej do powiedzenia. A...

Rebeka Solnit, Mężczyźni objaśniają mi świat

 Po przeczytaniu fragmentu, przeczytałam resztę.  Z jednej strony po przeczytaniu można tylko dodać "amen". Z drugiej strony rozczarowanie. Cytowany przez wydawcę paragraf jest najlepszy i nieadekwatny do reszty. Bo reszta jest owszem, o przemocy wobec kobiet, ale tej czysto fizycznej, oprawionej w ramkę statystyk. Może i warto by taką książkę czytali młodzi mężczyźni, ale po pierwsze i tak nie przeczytają, po drugie to kolejna nudna publikacja. Co z tego, że niemal każda kobieta może jakieś elementy tej statystyki odnaleźć w swoim życiu, a "normalni" mężczyźni totalnie nie zdają sobie sprawy ze skali problemu. W książce mimo dobrego wstępu, zabrakło jednak pochylenia się nad przemocą symboliczną wobec kobiet, inną niż czysty internetowy hejt. Nad przemocą, w ramach której już nauczycielki tłumaczą dziewczynkom, że dziewczynki mają być grzeczne i ładnie się wypowiadać, a chłopcy mają walczyć o swoje i rozwiązywać zadania. Tak się bowiem składa, że na w dużej nośniki...

Mężczyźni objaśniają mi świat

Książki Rebeki Solnit jeszcze nie przeczytałam, ale już sam tytuł i fragment dostarczany przez Legimi https://www.legimi.pl/polka/ebook-mezczyzni-objasniaja-mi-swiat-rebecca-solnit,b187922.html  zapalił mi żarówkę - to jest to co zawsze chciałam powiedzieć o swojej pracy w IT. W punkt. I nie, książka Rebeki nie ma nic wspólnego z IT. Przez kilkanaście lat pracy w IT koledzy mentalnie "głaskali mnie po główce" i objaśniali mi świat, tłumacząc jak działają aplikacje, które świetnie znałam, "te dziwne znaczki", które potrafiłam odczytać równie dobrze jak oni i protokoły wymiany danych, które były równie oczywiste. Próbując rozwiązać problem, milion razy usłyszałam "daj mi kogoś kto się na tym zna" albo "to kto w IT się tym zajmie?". Kilku (a może kilkunastu) kolegów z działów IT w kolejnych firmach nawet nie załapało, że ... pracujemy w tym samym dziale i nie jestem sekretarką, asystentką kogoś tam ani przedstawicielem klienta. I nie, to nie jest wy...