Tak, wiem, że już po świętach. Zauważyłam. Choinka się sypie i świąteczne żarcie w lodówce się skończyło. ... ale temat zamieszkał w mojej głowie odkąd przeczytałam wpis Chudej o tym, że magii świąt nie ma. Znaczy jest tylko w wersji dla dzieci, a dla dorosłych zostaje sprzątanie, gotowanie a na koniec przeżycie religijne. A jak nie wierzysz, to pewnie zostaje już tylko pieczenie pierników. Spłycam i pomijam ironię i dystnas, ale wszystko się we mnie burzy przeciw takiemu podejściu. Burzy tym bardziej, że to nastawienie dość powszechne wśród matek dzieciom i to już wcale bez dystansu. Magia świąt jest w nas, w naszych rodzinach, w tym jak chcemy święta spędzić. Nie przeżywam ich religijnie, nie będę się tłumaczyć dlaczego. Przeżywam je rodzinnie. Jest inaczej, jest świątecznie, jest magia. Jest choinka i opłatek. Jest kilka dni w roku przeżytych INACZEJ. Miniony rok był dla mnie trudny. Nie miałam chęci na święta. Nie zajrzałam do książek kucharskich. Poszłam z Maruniowatym na sp...