Każdy miewa chwile, kiedy chciałby żyć w luksusie. No może z wyjątkiem tych, co już swoje życie postrzegają jako luksusowe. W naszych pseudo gazetowych portalach (gdzie podziało się prawdziwe dziennikarstwo) dość regularnie pojawiają się teksty, gdzie granicę luksusu wyznacza się na 10 tysięcy zł miesięcznie na rękę. Co pokazuje, że jeśli gdzieś jeszcze tekst popełnia człowiek, to jest to młodziutki stażysta mieszkający z rodzicami. Jak jesteś młody bez zobowiązań, to 10 tysi to rozpiżenia miesięcznie, to kupa hajsu, nie? Jak jesteś rodzicem, z kredytem, rachunkami za zajęcia dodatkowe, zajęcia wyrównawcze, ubrania, składki i do tego musisz opłacić czynsz i jeszcze jeść - to niekoniecznie jest duża kwota. Oczywiście lepiej ją mieć niż nie, ale to nie jest poziom choćby śladowej beztroski. Dla mnie luksusem było by dostanie w pakiecie kilku rzeczy: Możliwości nie zastanawiania się "ile to kosztuje" przy zakupach, nie kupowania hurtowej ilości czegoś w promocji tylko dlatego, ...