Przejdź do głównej zawartości

Posty

Dzietność vs emerytura

  Zastanawiam się, czy temat narzekania na dzieciorobów jest równie stary jak ludzkość? Czy tylko tak stary jak koncepcja, że jednostka jest ważniejsza od społeczeństwa?  Jednostka się sama nie wyżywi, wbrew bredniom liberałów. Niezależnie jak bardzo innych nie lubimy to i tak jesteśmy stadni jako gatunek. Za każdym razem kiedy widzę krytykę finansowego wsparcia rodziców/dzietności w kontekście narzekania, że mi zabierają to, co by było na emeryturę to zastanawiam się czemu nie uczy się w szkole podstawowej jak jest skonstruowany system emerytalny? Nikt nic nie odkłada. Ani w ZUS (to w ogóle fikcja literacka) Ani  banku/funduszach i innych cudach. To wszystko tylko zapisy, nie stosik złotych monet. (Stosika złotych monet i tak się nie da zjeść) Wartość zapisów zależy od stanu gospodarki i liczby ludzi aktywnych zawodowo w danym momencie. A jednak ludzie nie widzą związku między dzietnością a emeryturą. W pewnym sensie podziwiam tę ślepotę. Ludzka zdolność ignorowania fakt...

Szkoła

 Zastanawiam się czy innym rodzicom szkoła generuje tyle frustracji co mi? Nienawidzę szkoły bardziej teraz, niż w czasach gdy byłam dzieckiem. (A moje szkolne lata nie były łatwe) Wku* mnie szkoła, irytuje dyrekcja, drażnią inni rodzice. I frustruje poczucie, że nie dość, że nic nie mogę zmienić (bo próby są równie skuteczne jak walenie głową w ścianę), to jeszcze w swoim poczuciu co należy zmienić jestem bardzo daleko od reszty rodziców. Bo teraz to mamy radość i wiwaty jak nowa minister edukacji zapowiedziała redukcję podstawy programowej, zmiany w liście lektur na rzecz łatwej i przyjemnej współczesności oraz koniec z pracami domowymi. Powiedziałabym z czym się na głowę zamieniła nowa minister, ale to brzydko tak mówić. Zresztą pani minister wie co robi, toć to zgodnie z zasadą "chleba i igrzysk" dla gawiedzi, niech się gawiedź cieszy. Nie bądź jak gawiedź, bądź jak pani minister - z dużą pensją i umiejętnością sterowania innymi. Mogę się założyć, że jej dzieci nie chodzą...

Energetyka poproszę!

 Z początkiem roku wszedł w życie zapis o zakazie sprzedaży energetyków osobom niepełnoletnim. Mam wrażenie, że wszedł w życie głównie pod naciskiem nauczycieli mających nastoletnich uczniów, których to nauczycieli energetyki kluły w oczy i dawały im poczucie braku kontroli. Bo przecież dorzucanie zajęć i prac domowych tak, żeby dziecko nie miało czasu na życie, jest ok. Ratowanie się kofeiną przez dziecko ok nie jest. "Bo oni grają po nocach i potem chodzą niewyspani"   Przysypiająca pani nauczycielka z kawusią na biurku jest spoko, ale ty smrodzie znaj swoje miejsce w szeregu. Jak bardzo coś z nami dorosłymi jest nie w porządku? Może paniom nauczycielkom by tak kawy zakazać?I niech chodzą wcześnie spać a nie ziewają na lekcjach. Tak na marginesie, stara jestem, więc pamiętam wprowadzanie zakazu sprzedaży piwa i zakaz sprzedaży papierosów. Czy dzięki temu młodzież przestała pić i palić?  Pali mniej, bo bardziej trendy się zrobiło wapowanie. I pije mniej, bo bardziej...

Bieda

 raport szlachetnej paczki 41% gospodarstw domowych w Polsce nie jest w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb biologicznych i społecznych, osoby je tworzące żyją w sferze niedostatku. Wskaźnik ten wzrasta aż do 48% w przypadku, gdy jeden z członków rodziny jest osobą z niepełnosprawnością. Pani Maria po śmierci męża została sama z kredytem, nie najlepszym zdrowiem i niską emeryturą. Gdy z powodu inflacji raty kredytu drastycznie podskoczyły, okazało się, że z 1681 zł skromnej emerytury pani Marii zostaje na życie tylko 80 zł. To 2,60 zł dziennie, by coś zjeść, kupić leki, mydło czy pastę do zębów: Kupuję chleb i go mrożę. Wyciągam skibkę, gdy jestem naprawdę głodna . https://www.szlachetnapaczka.pl/aktualnosci/na-co-nie-stac-polakow-raport-o-biedzie-2023-szlachetnej-paczki/ I tu pewnie można by postawić kropkę. Przeraża mnie to. N...

Moja bardzo wielka szafa

 Temat zupełnie przypadkowo zainspirowany oglądaniem vloga jak ktoś sprząta swoją szafę. Bardzo lubię kiedy ktoś, kogo oglądam dla zupełnie innych wątków, wrzuca coś z zwykłego życia. W tym przypadku miałam moment spięcia w zwojach mózgowych. Moment, który nic nie wnosi, ale czy wszystko musi coś wnosić, rozwijać i czynić nasze wnętrze bogatszym? No tak szczerze to najbardziej rozwija się papier toaletowy i jakże on na tym słabo wychodzi... Do brzegu. Otóż przesympatyczna pani trzyma rzeczy swojej trzyosobowej rodziny w szafie, w której ja nie zmieściłabym swoich rzeczy.  Oraz uważa, że ma ich za dużo, i rzeczy nie wyciągane przez 2 lata można już spokojnie wyrzucić. Hmm. Wyprowadziłam się z domu rodzinnego z jedną, sportową torbą. Zarówno torbę, jak i część jej zawartości mam nadal, mimo że minęło ponad 2 dekady. Przez jakiś czas torba leżała niepotrzebna, dziś jest regularnie użytkowana. Przez jakiś czas swetry zrobione w średniej szkole leżały upchnięte na pamiątkę, dziś po...

Sienkiewicz to jednak wielkim pisarzem był (kto by się tego spodziewał)

 Nigdy nie przeczytałam Trylogii. Poległam na początkach początku "Ogniem i mieczem". Co może nie byłoby dziwne, gdyby nie to, że przeczytałam wszystkie inne lektury szkolne. Tak, "Nad Niemnem" też, oraz "Chłopów". Zmęczyłam nawet, z bólem ale jednak, "Pana Tadeusza" i "Dziady" (beznadziejne i przestarzałe twory, do czytania tylko jako przykład przerostu formy nad treścią).  Ale Trylogii nie zdzierżyłam. Teraz dziecko poległo na "W pustyni i w puszczy". Niepedagogicznie byłoby jednak w tym momencie przyznać, że może z tym Sienkiewiczem jest coś nie teges. A poza tym coś mi kołatało, że to dzieło Sienkiewicza przeczytałam w jakimś wczesnym dzieciństwie i jakoś bezboleśnie zupełnie. Zaczęliśmy czytać razem.  Dziecko poległo, bo tak naprawdę poległ program szkolny, aby tą powieść miało sens czytać, trzeba by zrobić najpierw kilka lekcji dotyczących kontekstu historycznego, kulturowego i językowego. Ja tego nie potrzebowałam, bo j...

Książki, których nie dokończę, ale i tak uważam, że są ważne

  Mów o mnie ono. Dlaczego współczesne dzieci szukają swojej płci - Joanna Skolińska, Katarzyna Skrzydłowska Testoćpun - Paul B. Preciado   Nie dokończę, bo wiele wątków znam z innych źródeł, hmm, znaczy z social mediów, zwłaszcza jeśli chodzi o "Mów o mnie ono", poświęciłam na ten temat już dłużą chwilę i poświęcę więcej, bardziej interesuje mnie jednak perspektywa jaką sami zainteresowani prezentują na swój temat publicznie. Testoćpuna nie dokończę, bo bardzo nie odpowiada mi forma. Połączenie dziennika z pseudonarkotycznym bełkotem miał zapewne podkreślać wątki farmakologiczne, ale czyni całość ciężkostrawną. Chociaż to pewnie kwestia osobnicza, bo np jedna z recenzji mówi, że wystarczy przeczytać przedmowę Natali Sielewicz żeby zrozumieć książkę - ja uważam, że ta przedmowa jest dowodem na to, że przedmowy powinny być zakazane. To takie podczepienie się pchły pod psa i mówienie "to idziemy", udawanie że ma się ten sam styl co autor i coś więcej do powiedzenia. A...