Przejdź do głównej zawartości

Posty

niuanse

 죽음 to śmierć  조금 to troszkę brzmią właściwie tak samo, ortografia i kontekst robi różnicę. oraz wyraz na doczepkę 지금 teraz 지금 조금 죽음 teraz mała śmierć, brzmi jak dobry tytuł na powieść

죽음 to śmierć

 a 죽다 to umierać. O czywiście ani jedno ani drugie słowo nie należy do podstawowego zakresu ( oraz w koreańskim jest na te zdarzenia więcej określeń) , który należy przyswoić ucząc się języka, ale bez nich nasze zrozumienie tekstów szybko okaże się niepełne. W końcu śmierć w literaturze i kulturze jest jednym z kluczowych elementów. Bo w gruncie rzeczy nasze życie jest krótkie, kruche i próbujemy to oswoić, a jeśli do tego jesteśmy agnostykami czy ateistami to nie mamy mentalnie tej poduszki bezpieczeństwa jaką daje wizja raju.(raj to 낙원) Niedawno umarł znajomy. Dla mnie personalnie to nie był jakiś fajny znajomy, bo wobec mnie był niemiłym szowinistą, ale jednak każda śmieć człowieka, który chce żyć, jest smutna (nie każdy chce żyć, ale to już zupełnie inny wątek), oraz sporo osób z mojego otoczenia pamięta go zupełnie inaczej niż ja. I przede wszystkim śmierć kogoś z rówieśniczej banki jest takim dzwoneczkiem ostrzegawczym, że to już czas się kończy.  To już ten czas w życi...

rozdzielne światy

 Stara dupa jestem a wciąż mnie zaskakuje jak mężczyźni nie widzą, nie zdają sobie sprawę z ryzyk na jakie są narażone młode kobiety. I tak przy rozmowie o tym jakie są pomysły na poprawę bezpieczeństwa dziewczyn wracających nocą taksówkami totalnie mnie zaskoczyła refleksja drugiej strony odnośnie, że to Uber wygenerował nowy problem. Owszem Uber i podobne modele obsługi przejazdów nasiliły problem, ale kwestia namolnego/obślizgłego/nieprzewidywalnego taksiarza istniał zawsze. Kobieta wsiadając do taksówki wieczorem, sama, zawsze narażała się na niebezpieczeństwo. Jako młoda laska wolałam wracać komunikacją publiczną, bo taksówka oznaczała dużo większy wydatek nie oferując wcale lepszego bezpieczeństwa.  Teraz wychodząc wieczorami zastanawiam się czy aby na pewno wyglądam na solidną, grubą pięćdziesiątkę. Ostatnio złapałam się na tym, że to taka sprzeczność w myśleniu, z jednej strony chciałabym oczywiście wyglądać ładnie, młodo i kolorowo, z drugiej zbierając psa na spacer m...

한글날

  Ciekawe czy jeszcze jakiś alfabet, poza koreańskim, ma własne święto? 9 października wypada 한글날 w Korei Południowej Wiki mówi, że jest też 15 stycznia 조선글날 w Korei Pn, ale więcej wzmianek nie znalazłam. (nie prawda, znalazłam, ale nie rozumiem koreańskiego w takim stopniu, żeby przeczytać ) Historia naszego stania się piśmiennym narodem wygląda nudno i blado w porównaniu z Koreą. Po prostu dostaliśmy pakiet razem z zakonnikami i religią i łaciną. W sumie alfabet łaciński jest cudzy, ale cudza byłaby też cyrylica. Tymczasem przed wymyśleniem hangula Koreańczycy pisali chińskim pismem. To nie są języki pokrewne, mają inne dźwięki i inną konstrukcję. Król Sejong (powinniśmy to spolszczać, ale spolszczenia koreańskich nazw własnych to zabawny temat), no więc król Sejong w 15w stwierdził, że chińskie znaki są fuj, takie skomplikowane, ludzie życie spędzają ucząc się ich i wymyślił prosty alfabet, żeby każdy wieśniak mógł używać. Rzecz jasna arystokracja powiedziała, że no nie, nie bę...

Szkoła

 Za każdym razem kiedy czytam na temat szkoły, kolejny artykuł jak to w szkole jest źle i mamy złoty pomysł co dalej, to poziom niechęci do ludzkości mi wzrasta. Autorzy nie zastanawiają się, czy sami chcieliby być obiektem stosowania tych złotych pomysłów. Szkoła nie powstała jako fajne miejsce do zapewnienia swoim dzieciom optymalnego rozwoju. Ale też te wszystkie pomysły tylko pogarszają opresyjność tego miejsca. Szkoła powstała najpierw jako sposób Kościoła na odpowiednie uformowanie dzieci co bogatszych spośród wiernych. Potem jako sposób panów na odpowiednie uformowanie dzieci podwładnych, a na koniec jako wizja fabrykantów na wyszkolenie dzieci pracowników do bardziej efektywnej pracy w fabryce. I to co mamy obecnie to spadek po tej ostatniej koncepcji. Jakby jej nie pudrować i nie malować - to nadal tkwimy w formie, której celem jest szkolenie pracowników fabryk, ewentualnie niższych urzędników. Nauczyć czytać, pisać i nie pyskować, oraz problem który pojawił się ostatnio -...

Ostatnie pokolenie

 Jest coś niezwykle ironicznego w protestach organizowanych przez Ostatnie Pokolenie. Młodzi ludzie w nowych ubraniach stojący na zalanej ulicy i nawołujący do ograniczenia konsumpcji, są jak ostateczny dowód, że nie tędy droga. Pokolenie, które nie założy bluzki z plamą czy dziurą, nie umie cerować ani szyć, a ręczniki i kubeczki musi mieć pod kolor ścian. Ludzie, którzy krytykują poliester, ignorując fakt, że poliestrowe ubrania są wielokrotnie trwalsze od bawełnianych a ich produkcja obciąża środowisko podobnie - czyli gdyby kupować poliester i nosić "do zniszczenia" to przemysł ubraniowy śmieciłby znacznie mniej. No i ludzie, którzy sami najwyraźniej mając czas i finanse na "dni wolne" uprzykrzają życie zwykłym wyrobnikom spieszącym się do pracy, a to wcale nie tu jest największy ciężar.  Zakładanie, że wybory konsumenckie wyhamują szalejącą konsumpcję jest ślepą uliczką. Nawet osoby świadome środowiskowych konsekwencji mają swoje konsumenckie słabości. Może nie...

kontekst statystyk

 Pamiętam zamierzchłe czasy, kiedy instalowało się na stronach specjalne wtyczki, które miały pokazywać ruch i nowe wyświetlenia budziły pozytywne emocje (ktoś wszedł, ktoś znalazł, ktoś przeczytał). Zerknęłam w statystyki, które teraz domyślnie są przypięte w blogerze i na widok peaku ruchu czuję niepokój, że jakiś bot się tu przyplątał i być może to jakiś kłopot może być. Ta sama informacja, inny kontekst, inne znaczenie.