Mój tata czasem mawiał "chwalić Boga podskakując" i szczerze wydawało mi się to powiedzenie bez sensu. "Oinka, oinka, oinka" podskakuje Pan Maruniowaty w czasie gdy ustawiamy choinkę i może na żywo zobrazować sens takiego stwierdzenia. Zachwyt dziecka jest bliżej Boga niż jakakolwiek religia. "Oinka, oinka" Pan Maruniowaty nie mógł się doczekać, w domu choinka była dopiero w sobotę, a od miesiąca choinki były wszędzie. Oczywiście zauważane i wskazywane palcem malucha nawet w wersjach bardzo abstrakcyjnych na eleganckim opakowaniu czekoladek. Pan Maruniowaty cieszył się tak bardzo i tak widowiskowo, że momentalnie przestałam żałować absurdalnej kwoty wydanej na ścięte drzewko (poszaleli z tymi cenami i jestem pewna, że większość tego, co było do sprzedania, wylądowało na śmietniku niesprzedane!). Dobrym wyborem była jodła, zamiast tradycyjnego świerka. Jodłę Maruń mógł ubierać sam, bez pokłucia. Tak więc spora część bombek wisi na jednej d...